Śledztwo w sprawie mordu w Radziłowie prowadził białostocki oddział IPN. Zostało zawieszone w 2010 roku z powodu braku możliwości postawienia zarzutów żyjącym sprawcom. Zebrany materiał dowodowy wykazał jednak, że zbrodnia dokonana została przez co najmniej kilkunastu ówczesnych mieszkańców Radziłowa i okolic.

Polacy gromadzili, bili i spalili

Według zeznań naocznych świadków znajdujących się w aktach śledztwa IPN, po pogromie w Wąsoszu (5 lipca), a przed spaleniem żywcem przez polskich sąsiadów Żydów w Jedwabnem (10 lipca) z 6 na 7 lipca 1941 r. w Radziłowie zaczęli gromadzić się mieszkańcy okolicznych wiosek.

7 lipca pojawił się tu oddział Einsatzgruppe B dowodzony przez SS-Obersturmführera Hermanna Schapera. Hitlerowcy zmuszali miejscowych Żydów do darcia i palenia świętych ksiąg, tańczenia wokół ogniska. Zaprzęgano ich do konnych wozów. Polacy gromadzili i bili Żydów na rynku.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.