Mecz z siódmym zespołem litewskiej ekstraklasy był połączony z prezentacją drużyny przed nowym sezonem. Jeszcze przed jego rozpoczęciem pojawiły się problemy.

Bez imprezy masowej

Okazało się, że wydarzenie nie jest imprezą masową, klub zaoszczędził więc m.in. na ochronie. To wiązało się jednak z tym, że na obiekt mogło wejść najwyżej 1000 osób. Chętnych było więcej, a tym samym nie wszyscy zostali wpuszczeni na stadion. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Jeszcze w trakcie sparingu Jagiellonia wystosowała oficjalny komunikat w tej sprawie. Czytamy w nim m.in. „(…) Zainteresowanie sparingiem z Atlantasem przeszło nasze oczekiwania. Sparingi rozgrywane w ubiegłych latach na Stadionie Miejskim cieszyły się znacznie mniejszym zainteresowaniem, a liczba kibiców zasiadających na trybunach nie przekraczała 500 osób. Przed spotkaniem nie otrzymaliśmy żadnych sygnałów, że sobotni mecz wzbudzi większe zainteresowanie. Wyznaczone sektory szybko wypełniły się kibicami. Jest nam niezmiernie przykro, że grupa ponad 300 osób nie mogła wejść na stadion. Tę sytuację traktujemy jako nauczkę na przyszłość. Wszystkich, którzy w sobotę, 13 czerwca nie zdołali wejść na trybuny chcielibyśmy przeprosić za zaistniałą sytuację. Osoby, które nie zostały wpuszczone na teren stadionu prosimy o kontakt z nami na adres mailowy marketing@jagiellonia.pl. Zrobimy wszystko, aby zrekompensować dzisiejszą sytuację”.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej