– Nie przypominam sobie sytuacji, odkąd jestem w Jagiellonii, żebyśmy tak szybko, w siedem minut, strzelili dwie bramki. Te gole nam pomogły, zespół złapał pozytywną energię. Na początku spotkania ta porażka w finale Pucharu Polski w głowie jeszcze siedziała, ale fajna drużyna zareagowała – mówił po poniedziałkowym spotkaniu Ireneusz Mamrot, trener Jagiellonii.

– Duży szacunek dla chłopaków za grę do końca. Widać było duże zmęczenie, ale siła charakteru i zaangażowanie pomogły wygrać to spotkanie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej